To, co Ci się przydarzyło, zmieni Cię na zawsze... W głębi serca. Z nadzieją w dłoni. Jak z parasolem. Szklany Człowiek pośród cieni. Kiedy akurat nie pada deszcz. Opowieść, która nigdy się nie kończy. Gniew. Żal. Ból. Nonkonformizm, idealizm i pesymizm. Pesymizm w każdym calu.
RSS
sobota, 11 października 2014

Obsesja...przesadna obsesja dotycząca Ciebie (Ciebie, Stwora z Ulicy Sezamkowej...) ... Że ilekroć zostaję sama na czwartym piętrze, mam wrażenie, pragnienie, obsesję... że zadzwonisz... przyjdziesz... że gdy tam wejdę, będziesz siedział na kanapie... że gdy będę... zapukasz i wejdziesz...

Brakuje mi na co dzień Twej ironii, aronii... zapachu i nadziei... cwaniactwa w oczach i ciętego języka pełnego jadu... tęsknię za błękitem źrenic... tęsknię...

Niepoważne to i naiwne... 

A ja ciągle czekam..patrzę w telefon... i łudzę się, że w nocy, kiedy jestem na czwartym piętrze... Ty przyjdziesz... zedrzesz ubranie.. i powiesz... nareszcie....

18:59, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 maja 2014
smaku Twego nie znam, choć tak często Cię mam na końcu języka...

Krótka ocena sytuacji... widzisz to, wiesz to, że ja... Wiem, żeTy... że Ty też,,, że Cię to nęci i kręci... i że kiedyś wybuchniesz,,,

22:15, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 stycznia 2014
...

 

 

I już nigdy nie zakocham...

23:55, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 stycznia 2014

Głowa pełna myśli o czyimś mężu zawsze będzie uboga w rozsądek...

Serce przepełnione pragnieniem czyjegoś męża...

Dusza pragnąca obecności czyjegoś męża....

Ciało chcące połączyć się w jedno z czyimś mężem.....

 

to nie wróży nic dobrego... tym bardziej, gdy są dzieci i tu i tam...a żona jest, tu i teraz i kurczowo trzyma się tego, co obiecał jej...

ja... jak bardzo nienawidzę siebie za to, że uczepiłam się zajętego faceta... że podnieca mnie facet innej kobiety... to takie poniżające... być tą kolejną... bo z moich rachunków wynika, że nawet nie tą drugą...

zakochałam się i oczekuję czegoś... byleby tylko było... jak psu na budę,.. i niech pomerda ogonkiem...

uwielbiam... ten głos, tą ciętą ripostę, ten zapach... tą oscentacyjność i szorstkość... uwielbiam, jak patrzy... jest mi gorąco, gdy widzę jego uśmiech... ciarki przechodzą, gdy potknie mnie... czasami to chyba nieprzypadkowo... uwielbiam to.....

i męczę się... bo od tylu miesięcy nie umiem sobie z tym poradzić...

nie umiem powiedzieć nie........

 

Drogie dziewczynki... chciałabym być z waszym tatusiem... Droga żono... oddaj mi go...

brzydzę się sobą...

00:40, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

Ze łzami w oczach piszę... że nie umiem bez niego żyć...

ze łzami w oczach piszę, że szukam kontaktu...

ze łzami w oczach piszę, że sobotni dyżur, był najbardziej romantycznym dniem od ostatnich pięciu lat mojego życia....

nawet nie jest mi przykro, że gdy zadzwoniła jego żona.. mówiąc ciepłym i spokojnym głosem, co u nich i że jej smutno, że sobota, o jego nie ma w domu... ja siedziałam tuż przy nim...

 

14:10, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 października 2013

Wracam jak pies

Z podkulonym ogonem

Szukając bezpiecznego miejsca

By nikt nie wiedział

 

Tak bardzo chciałam

Tych ciepłych gestów

Miłych słów

Spojrzenia tnącego jak żyleta

 

Pozostał niesmak

Złość

I każde poszło w swoją stronę

Ja nawet dalej

 

Zmieniam team

Może pracę...

14:28, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 września 2013
sprowokować

Początki były dobre.

Niezłe.

Zapowiadało się na więcej.

Aż strach ogarniał serce.

Czekał... Czekał...

I odpuścił... 

 

Ja się w końcu namyśliłam... Że chcę seksu z nim.

Chcę go sprowokować... I wygrać... Zakład z samą sobą...

 

Lubi mnie. Zauważa. Ale już tak nie patrzy. Nie zachęca. Nie kusi.

Ja się denerwuję. Że straciłam okazję...


Jak go podejść?

By wiedział o co chodzi...

 

Do przyszłego tygodnia spędzimy ze sobą 36 godzin w 2 dni...

Uwielbiam go w samych bokserkach...


Chcę seksu. Z nim.

Ja ciągle nie umiem spać...

Choć w pracy nie daje po sobie poznać, że nawet zerkam na niego ukradkiem...

W czwartek zauważyłam że zmienił perfumy. Na gorsze niestety... Lecz cóż...


Chcę by był mój...

Ten raz wystarczy. Będę usatysfakcjonowana.

 

Cholera, jak to zrobić?

Choć nie jest to pewnie niemożliwe, skoro wiem, że żonę zdradził (zdradza?).

Po co chcę takiego typa?

Nie wiem. Po prostu chcę by był mój. Ja tego chcę. Na już.

22:52, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 sierpnia 2013

Ludzie z pracy zauważyli, że coś jest na rzeczy.... Zaczęłam wakacje... zgodnie z prawdą i planem... uciekając od komentarzy...

On nie chce dać po sobie poznać... Tamtej niedzieli... zdarzyło się coś.... jednak...

Czuję, że stąpam po grząskim gruncie... że nic dobrego to nie wróży...

Nie widziałam się z nim dopiero kilka dni.... tęsknię... czekam do końca urlopu... już...

Oglądam jego zdjęcie... W rzeczywistości jest zupełnie inny.... Słyszę jego głos.... widzę uśmiech... to spojrzenie... zapach... wszędzie poznam jego zapach.... tęsknię.... cholernie tęsknię.... śni mi się po nocach...  nie mam już sił...

a wszystko miało być pod kontrolą... nie jestem małolatą....

18:34, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 sierpnia 2013

Siedzimy znów. Ja i on. Każde za swoją ścianą.... Jest w pracy tylko dziś przed moim wyjazdem. Tak bardzo zależało mi na tym, by być... Jestem. Jest i On... Gadaliśmy dwie godziny... przed południem... i nic... i każde poszło do siebie...

Jestem tu dziś, teraz. On i ja.. I nic...

Przyjechał wypoczęty. Opalony...  Opowiadał... Opowiadał... Pytał się o to i o tamto... że to, że tamto... że nic...

Widzę, że już tak nie patrzy.... że to już... po... że odpuścił sobie... że zależało mu tylko na jednym... może... a może wcale nie...

Nie lubię tego, sama przed sobą... tym bardziej, że tak wielkie nadzieje pokładałam w tym dzisiejszym dniu... na próżno... nic....

Cóż... zaczynamy od nowa... z kimś nowym... (?) przecież nikogo nie ma... tu argumentem potężnym była praca... że on jest... jakby na miejscu...

Dziwnie mi.... godzę się, jakby z automatu, że już nic więcej nie zdziałam... żegnam się... ze swoimi myślami i pragnieniami... nawet tymi najmniejszymi...

Odpuszczam... tak łatwo i szybko....

Jest, na wyciągnięcie ręki... a ja przegrałam... zwykły, prosty romans...

17:08, motyl_kobieta
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 sierpnia 2013

...ale z tego i tak nie wyszło nic... nie udało się... nic nie osiągnęłam... nic się nie stało...

Pojechał na wakacje... prawie dwa tygodnie już... tęsknię... choć wiem, że nie mam za kim...

Ja się już nikomu nie podobam... po takim związku, jak mój, dziś jestem do niczego... już nigdy żaden facet nie potraktuje mnie poważnie... nawet jeśli chodziło by tylko o romans...

a ja za nim tęsknię... znów tak naiwnie i po swojemu...

23:55, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 lipca 2013

Cholera, wykończę się.

Zakochana, jak nastolatka... to już nie na moje nerwy i serce...

Choć już nie jestem taka naiwna...oj nie...

Leci na mnie, ale stara się grać i gra bardzo dobrze...

W poniedziałek zaczął tak na poważnie flirtować... Byliśmy sami....

Cholera...spanikowałam... (tak, jestem zła na siebie)...

Cudnie pachnie... ech...

Nawet nie widać, że jest 11 lat starszy...

Mam przed sobą dwie szansę...

Za tydzień ma wakacje.. potem ja.... spotkamy się DOPIERO we wrześniu...

I czar może prysnąć, bo ja to wiem, że nic nie trwa wiecznie...

Ale postaram się... jak nie spanikuję,,, będzie mój...

 

Robię to przede wszystkim dla własnej satysfakcji.... żałować nie będę... wydaje mi się, że nie jest wierny swojej żonie, ale robi to tak umiejętnie i elegancko, że nie można się do niczego przyczepić...

Takich sytuacji nie można darować...

21:35, motyl_kobieta
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 czerwca 2013

Dzień w pracy. Z Nim. Kilka słów o Nim.

Na imię ma tak, jak Ty. Na drugie tak, jak mój (ciągle jeszcze) mąż.

Niewysoki. Nieprzystojny. Nie zwala z nóg. Nieco arogancki. Sprawia wrażenie zarozumiałego i samolubnego buraka.

Gdy w styczniu przyszłam do nowej pracy, stwierdziłam to samo... Pamiętam pierwsze myśli... co za gnój...

Choć od początku porażał inteligencją. Nigdy w życiu nie spotkałam kogoś tak inteligentnego... TO, właśnie to pociąga...

Trafiliśmy do jednego zespołu. Nie odzywaliśmy się do siebie wcale. Dzień dobry. Często nawet Do widzenia nie było...

Nie wiem, jak to się stało. Zmieniło się wszystko na przełomie kwietnia i maja...

Zauważyłam, że jest wobec mnie inny... Uśmiechnie się... Zagada... 

Rozebrał się przede mną do majtek. Niby przypadkiem.... Nie, nie uwierzę... Pomyślałam nawet, że wygląda dużo lepiej bez tego ubrania... że wcale nie jest aż takim mizernym krasnalem... że klata niczego sobie... (tak, brakuje mi faceta...)

Zaczęliśmy razem dyżurować... Jesteśmy po wspólnej niedzieli... Po wspólnym obiedzie...

Dzisiejszy dzień pełen pożądliwych spojrzeń... rozmów... dotykania za rękę (z rozbrajającą szczerością odpowiadam, że nie miałam najmniejszej ochoty jej zabierać)...

Lubi opowiadać o swoich dzieciach... dużo i radośnie...

O żonie wspomniał raz. Jednym zdaniem. Obrączkę na palcu nosi. Zawsze...

Jestem nienormalna.... Leżę w łóżku i myślę o Nim. Spotkamy się dopiero w czwartek...

23:52, motyl_kobieta
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 czerwca 2013

Życie moje w skrócie jak spis treści...

Dojrzała... Seksowna... Samotna matka... Obecnie nieszczęśliwie zakochana w żonato-dzieciatym facecie z pracy... starszym o 11 lat...

To nielogiczne wiem... I wiem, że te emocje są szalone, niezdrowe i znów będę cierpieć... to jest pożądanie... nie sądzę, by było czymś wielkim...

Facet nie jest nawet przystojny... ale nieziemsko inteligentny... Pociąga mnie to... 

Zmieniona... Odmieniona... 

Już nie rozpaczam po nieudanym związku... Nauczyłam cenić to, co mam. Mam wiele. Mam dziecko. Wiele sama osiągnęłam. Mam pracę, którą lubię (nie tylko ze względu na niego), za którą dobrze mi płacą...

Spędzam z Małą każdą chwilę... padam z nóg... każdego wieczoru...

Dziś wiem, że mogę być sama. Że nie jest to powód do rozpaczy i wstydu...

I choć nie zamierzam budować żadnego stałego związku lubię facetów... zaczynam na nowo dostrzegać ich obecność w świecie... że są... i wodzą na pokuszenie...

 

18:00, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 lutego 2013

czy jeszcze mogę tu... wrócić?

jeśli tak, to zaczynam...

zmieniło się wszystko....

chora, wulgarna, zagubiona, prostacka, wyrachowana, nieszczęśliwa, niezależna, umęczona...

cała ja...

matka...i nieużytek ludzki...

22:20, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 maja 2012

Pozornie poukładane. W głowie i w sercu.
W myślach, czynach i na co dzień...

Iluzja.

Chcę wrócić.

Mimo wszystko.

Będąc matką. Średnio wyrafinowaną. Średnio zapracowaną.
Która zupełnie samodzielnie i jednoosobowo zajmuje się opieką nad dzieckiem.

Chcę wrócić.

Do porządku.
Który był. Który umiałam sobie stworzyć. Umiałam żyć.

Moja Córka ma już pół roku.
Czuję zmęczenie.
Wychowanie w pełnym zaangażowaniu zajmuje kawał czasu i sił.

Kocham Ją.

Zupełnie bezinteresownie.
On straszy mnie, że kiedyś powie Jej.
Jak bardzo Jej nie chciałam.

W tym całym pozornym porządku.
Nie ma mnie.
Już nie.
Bałagan  i chaos.
Życie z godziny na godzinę.

W totalnej samotności.
W bezgranicznym oddaniu siebie Jej.
Bo nikt już więcej mnie nie potrzebuje.

Zostałam samotną matką.

23:09, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2012

Przez życie na czas...

Skrywając wewnątrz historie o prawdziwym ja...

Przez ciszę

I wrzask...

Potykam się...

Gdy kredką podkreślam swoją niepewność.

Niby wszystko mam...

A jednak niezmiennie czuję się sam...

Niby wszystko mam...

Dlaczego więc...?

Za wszystko...

Za chwile, których brak...

Nienawidzę Cię...

I wiarę...

Poczucie, że mnie znasz...

Gdy nie było tak...

 

Niby wszystko mam...

A jednak niezmiennie czuję się sam...

Niby wszystko mam.

 

Niby wszystko mam...

Patrz, Kafka za oknem mruga mi okiem

Niby wszystko mam...

Dlaczego więc...

14:11, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011

Moja córka skończyła już dwa miesiące... Jest moją radością i moim szczęściem... Życie zmieniło się nie do poznania... Wszystko nowe, inne... niesamowite...

Więcej spraw... szybciej, wciąż szybciej i więcej siebie... by zdążyć na czas...

11:47, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 sierpnia 2011

Wspomnienia o Tobie, jakże potrzebne dziś... jakże pożądane... Myśli o wspólnych dniach stają się niezbędne i niezastąpione....

Już nie tęsknię... Myśl o Tobie nadal pozostaje czymś najwspanialszym i najpiękniejszym, co jedynie mi pozostało i na co mogę pozwolić sobie w życiu...

Mając innego mężczyznę, mając dziecko...

Mimochodem, jak każdego lata... wracasz... wracam do początków... mija 10 lat... nieważne...

Wiem, że te chwile, jak dziś, są potrzebne...

I choć rozumiem to, że nie dane mi było spędzić życia z Tobą... I choć nie mogę rozpaczać, że to dziecko nie będzie Twoim, tak, jak ja nie jestem matką Twoich...

Chciałabym... tak wiele bym chciała...

Nie mam już marzeń dotyczących Ciebie... Nie mam już ochoty znów na chorobę... na żal, na ból. który towarzyszył przez długie lata...

Zostaje mi pustka, którą może chcę tylko wypełnić Tobą, by pocieszyć siebie... że kiedyś byłam komukolwiek potrzebna...

16:03, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2011

Chciałabym być szczęśliwa. Z nim nie będę. Nawet dziecko nie zmieni tego, co we mnie... Trudno przekonać siebie, żeby odejść. Bo teraz jeszcze trudniej...

Za 3 miesiące będzie już ze mną córka... I chciałabym dać jej to, co może
i powinna dać matka... Chciałabym, żeby miała szczęśliwą, kochającą się rodzinę...

Już wiem, że nie będzie jej miała... Co jest gorsze... Zostać dla dobra dziecka
z kimś, kto staje się całkowice obcym, innym człowiekiem... czy odejść
z dzieckiem...

To, o co się dodatkowo martwię, to walka o Małą... Szarpanie, czyja jest bardziej, kto kochać  będzie ją mocniej, z kim będzie jej lepiej...

Odejście to decyzja pociągająca za sobą wiele konsekwencji... Dziś te myśli mam już tylko ze względu na dziecko...

Jak żyć, jak się czuć w domu, w którym jest mi tak źle... Z człowiekiem,
z którym nie umiem się porozumieć... Jak żyć, nie zwariować, nie stracić poczucia własnej wartości i tego, że jest się potrzebnym...

Jak odłączyć się od tego wszystkiego... Zapomnieć...

 

11:49, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 czerwca 2011
alarm

Ponieważ ciąża zaczyna być w niebezpieczeństwie... 21 Hbd... Przecież to jeszcze tak niewiele... Nie mogłam spać... Przecież nie może Ci niec grozić, Kochana... Martwię się, jak zwykle mam w zwyczaju...

Może to i moja wina... Martwię się o wszystko... Denewuję niepewnym losem... Chcę, byś była... Zdrowa, szczęśliwa... Siedź tam w brzuszku cichutko... Mamusia kocha, pamięta i tuli...

Zobaczymy się za kilkanaście tygodni...

Żeby Ci się tylko nic nie stało, żebyś za szybko nie chciała na ten świat... Tak strasznie się o to boję...

13:56, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 maja 2011
Będziesz Kobietą...

Dziękuję...

Bogu i Tobie...

Będziesz Córeczką...

Czuję już Twoje małe ruchy...

Kocham...

Czekam...

10:16, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 maja 2011

Los cię w drogę pchnął


I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieję dając ci
Fałszywy klejnot dał

A ty idąc w świat
Patrzysz w klejnot ten co dnia
Chociaż rozpacz już od lat
Wyziera z jego dna

Na rozstaju dróg
Gdzie przydrożny Chrystus stał
Zapytałeś dokąd iść
Frasobliwą minę miał
Przystanąłeś więc
Z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz
W czerwone wino łzę

Szczęśliwej drogi - już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los
Nadaremnie wzywasz go
Bo twój głos... głos... głos...

Idziesz wiecznie sam
I już nic nie zmieni się
Po za tym, że raz jest za
Raz przed tobą twój cień
Los cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieje dając ci
Fałszywy klejnot dał

11:35, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 maja 2011

Brzuszek już widać. Czuję się dobrze. Fizycznie. Funkcjonuję normalnie...  O ciąży myślę niewiele... To jakoś samo mija... Weszłam właśnie w 16 Hbd... już...

Co najgorsze, nie czuję nic specjalnego względem tego dziecka...

Ale o tym nie chcę mówić. To przykre.

Ciążę przechodzę w samotności. Ja pewnie wiele kobiet...

11:04, motyl_kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 kwietnia 2011

W ciążę zaszłam dokładnie w dniu ostatniego wpisu... o ironio... kiedy pisałam, że odchodzę... że chcę tak bardzo mieć dziecko... kto by przypuszczał...

Dziś już 12 Hbd... Doczekałam się... jestem w ciąży... Nie piszę nic więcej...  nie teraz... nie umiem... życie, och życie...
zaskakuje...

14:07, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 lutego 2011
Koniec. Na pewno tej części.

Postanawiam zrobić sobie przerwę. Choć prawdopodobnie oznacza to koniec pisania. Uważam, że obecna forma wyczerpała się. Słowa, zdania, emocje... nie przynoszą już nic nowego. Nie są dla mnie żadnym natchnieniem. Radością. Zabawą...

Wrócę, jeśli wydarzy się w moim życiu coś wspaniałego.

Chcę zostać mamą. Mam nadzieję, że kolejny wpis będzie właśnie o tym... Póki co, walczę z tym, by mieć własne dziecko. By zajść w ciążę... Donosić... Urodzić... To wszystko też nie jest takie proste... Nie takie łatwe...


Patrząc na pierwsze moje kroki w tym miejscu... wiem, jak bardzo się zmieniłam... wiem, że dojrzałam... Dziś potrzebuję trochę czasu. Dla siebie i dla swojego życia.

Trzeba wybrać... Coś nowego, coś innego... coś dobrego...  By żyć, a nie tylko istnieć...




Pozdrawiam, do następnego spotkania...

12:41, motyl_kobieta
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11